Sztuczna inteligencja

Sztuczna inteligencja zniszczyła sprzedaż. A może tylko tak nam się wydaje?

Sztuczna inteligencja zepsuła sprzedaż. Przynajmniej takie ma się wrażenie po otwarciu skrzynki odbiorczej. Pełno tam identycznych wiadomości typu „podbijam temat”, które brzmią, jakby napisał je robot na podwójnej prędkości.

Prawdziwa historia jest o wiele ciekawsza.

Sztuczna inteligencja wcale nie popsuła sprzedaży. To ludzie ją zepsuli, kierując AI na złe tory. Zamiast poprosić ją o zrozumienie odbiorcy, kazaliśmy jej wysyłać więcej wiadomości. Zamiast na głębię postawiliśmy na masówkę. A reszta cyfrowego świata – dostawcy poczty, administratorzy IT i zespoły bezpieczeństwa – po cichu zaczęła się bronić.

Zanim stworzyliśmy Sera, chcieliśmy dobrze zrozumieć tę zmianę. Przypatrzyliśmy się z bliska i przetestowaliśmy 33 różne narzędzia do sprzedaży z funkcjami AI. Oto co odkryliśmy i dlaczego skłoniło nas to do stworzenia sieci agentów, a nie kolejnego, 34. narzędzia.

Ilość kontra jakość: dlaczego źle zaprogramowaliśmy AI

Zapewne każda platforma sprzedażowa reklamująca się jako „napędzana przez AI” opiera się na tym samym założeniu:

Jeśli wyślesz więcej, więcej sprzedasz.

W efekcie AI trafia do tych zadań, które pozwalają podkręcić skalę:

  • Pisanie taśmowych maili niskiej jakości

  • Automatyczne generowanie kolejnych przypomnień (follow-upów)

  • Wrzucanie coraz większej liczby kontaktów w automatyczne sekwencje

  • Dodawanie prostych znaczników typu [Imię] i [Nazwa firmy] i nazywanie tego „personalizacją”

Efekt jest łatwy do przewidzenia:

  • Liczba wysyłek rośnie

  • Jakość drastycznie spada

  • Skrzynki odbiorcze zaczynają przypominać najgorszy spam z LinkedIna

Nawet jeśli teksty nie są najgorsze, i tak czuć od nich masową produkcją. Przez to Twoje wiadomości lądują w miejscach, w których na pewno nie chcesz być:

  1. W folderze ze spamem

  2. W zakładce „Oferty”, której zapracowani ludzie niemal nigdy nie otwierają

Zakładka Oferty to cichy cmentarz wiadomości. Listy tam trafiające formalnie nie są spamem, ale dla klienta równie dobrze mogłyby nie istnieć. To właśnie tam kończy większość maili pisanych przez sztuczną inteligencję.

Gdy testowaliśmy te 33 narzędzia, schemat był jasny. Programy, które pozwalały najłatwiej podkręcić liczbę wysyłanych maili, najszybciej i na stałe trafiały do spamu i ofert.

Globalne liczby mówią to samo. Ostatnie raporty pokazują, że około 45 do 47 proc. całego ruchu e-mail to spam. To jakieś 150-170 miliardów śmieciowych maili każdego dnia.

Wniosek: Daj ludziom potężny silnik, a większość z nich użyje go do zbudowania dmuchawy do liści, a nie skrzypiec.

Każda siła rodzi przeciwwagę

Gdy jedna strona systemu zyskuje supermoc, druga strona z czasem rozwija mechanizmy obronne. AI dało nadawcom nową moc: możliwość tworzenia płynnych, przekonujących maili w każdym języku i na masową skalę. Ale odpowiedź pojawiła się błyskawicznie i to tam, gdzie trzeba – bezpośrednio w skrzynce pocztowej.

Google i spółka powiedzieli „nie”

Dostawcy poczty, jak choćby Gmail, zobaczyli zalew masowych maili i zareagowali jedyny możliwy sposób. Zaczęli:

  • Wymagać rygorystycznego uwierzytelniania maili (rekordy SPF, DKIM i DMARC)

  • Dużo mocniej śledzić liczbę zgłoszeń spamu i ogólne zaangażowanie

  • Szybciej oddzielać „prawdziwe” maile od ofert i masowej korespondencji

  • Karać domeny za nagłe skoki aktywności i dużą liczbę wysyłek

Dla zwykłego użytkownika oznacza to, że:

  • Więcej maili wpada od razu do spamu

  • Zakładka Oferty po cichu pochłania kolejne sekwencje i masowe wysyłki

  • W głównej skrzynce ląduje znacznie mniej ewidentnie automatycznych maili

Wniosek: Jeśli Twoja strategia opiera się na haśle „wyślijmy ile się da, może ktoś odpowie”, skrzynka odbiorcza stała się Twoim aktywnym przeciwnikiem, a nie neutralnym kanałem.

Co na to Outlook i działy IT?

Spójrzmy na grupę odbiorców, na której najbardziej zależy firmom B2B – kadrę zarządzającą i dyrektorów w firmach zatrudniających powyżej 200 osób. Ich skrzynki są chronione przez:

  • Microsoft 365 lub podobną profesjonalną infrastrukturę firmową

  • Scentralizowaną politykę antyspamową i antyphishingową dla całej organizacji

  • Własne, surowe reguły ustawione przez wewnętrzne działy bezpieczeństwa IT

Microsoft daje administratorom bardzo czułe narzędzia do wychwytywania spamu, wiadomości masowych i tzw. graymailu. Pozwala decydować, gdzie trafiają podejrzane wiadomości, i chronić użytkowników za pomocą restrykcyjnych reguł.

Oprócz standardowych filtrów, działy IT w firmach często dodatkowo:

  • Zwiększają czułość filtrów na zachowania typowe dla masowych nadawców

  • Blokują lub wysyłają do kwarantanny nieznane adresy, które piszą do wielu pracowników naraz

  • Wdrażają zaawansowane systemy ochrony (ATP), które skanują i oceniają każdą wiadomość

Ich zadaniem jest chronić pracowników przed zagrożeniami, wyłudzaniem danych i zalewem niepotrzebnych wiadomości. Twój mail z automatycznej sekwencji to dla nich po prostu kolejny podejrzany szum na łączach.

Im większa i bardziej atrakcyjna firma, tym mniejsza szansa na sukces:

  • Masowy mail niskiej jakości najpewniej nigdy nie trafi przed oczy dyrektora

  • Wiadomości utkną w kwarantannie lub firmowym folderze śmieci na długo przed tym, jak odbiorca w ogóle odpali pocztę

  • Każda nieudana kampania niszczy reputację Twojej domeny

Wniosek: Kiedyś duża skala dawała siłę. Dziś w tym środowisku to raczej strzał w dziesiątkę... ale we własne kolano.

W międzyczasie oszuści też zrobili krok naprzód

Jest też druga, ciemniejsza strona medalu. Podczas gdy uczciwi handlowcy walczą o to, by ich maile w ogóle docierały, cyberprzestępcy z powodzeniem używają AI do ulepszania phishingu. Z najnowszych raportów wynika, że ponad 80% fałszywych e-maili pod koniec 2024 i na początku 2025 roku nosiło ślady użycia sztucznej inteligencji.

AI eliminuje klasyczne błędy – łamaną polszczyznę, dziwne zwroty czy rzucające się w oczy szablony. Sprawia, że groźne wiadomości brzmią naturalnie i trafiają w punkt. Badania pokazują, że próby phishingu generowane przez AI są dziś znacznie skuteczniejsze niż te pisane przez ludzi. Aby temu przeciwdziałać, dostawcy poczty muszą stale zaostrzać filtry. Rykoszetem dostaje każdy, kto wciąż wierzy, że „więcej maili to lepsza sprzedaż”.

Przetestowaliśmy 33 narzędzia do sprzedaży i oto nasze wnioski

Gdy zaczynaliśmy pracę nad Sera, nie chcieliśmy zgadywać. Chcieliśmy sprawdzić, co naprawdę działa w nowych realiach. Kupiliśmy i przetestowaliśmy 33 różne platformy outboundowe z funkcjami AI. Przez kilka miesięcy:

  • Analizowaliśmy i prowadziliśmy prawdziwe kampanie

  • Mierzyliśmy statystyki odpowiedzi

  • Sprawdzaliśmy dostarczalność wiadomości i kondycję domen

  • Analizowaliśmy, które rozmowy rzeczywiście przełożyły się na szanse sprzedażowe

Oto najważniejsze wnioski.

1. Narzędzia stawiały na aktywność, a nie na wyniki

Większość programów działała według tego samego, błędnego schematu:

  • Łatwiej było wrzucić wielkie listy kontaktów niż precyzyjnie dobrać odbiorców

  • Łatwiej było ustawić więcej kroków w kampanii niż wysłać maila w idealnym momencie

  • Wskaźniki kładły nacisk na liczbę otwarć i wysyłek, a nie na wartościowe odpowiedzi

Działanie było proste: im bardziej system zachęcał do „bycia aktywnym”, tym szybciej domena traciła dobrą reputację.

2. Ilość szkodziła, zamiast pomagać

Gdy robiliśmy to, do czego systemy najbardziej nas zachęcały – czyli braliśmy wielkie bazy, generyczne teksty i dużą częstotliwość – efekty były mizerne:

  • Dużo więcej maili lądowało automatycznie w Ofertach i Spamie

  • Zbieraliśmy coraz więcej negatywnych odpowiedzi

  • Niemal nie prowadziliśmy wartościowych rozmów z właściwymi ludźmi

Gdy celowo robiliśmy na odwrót – krótka lista, głęboki research i ostrożna wysyłka – wyniki były świetne:

  • Otrzymywaliśmy dużo więcej pozytywnych odpowiedzi

  • Zapomnieliśmy o problemach z blokowaniem domen

  • Ludzie odpisywali: „to ma sens i brzmi ciekawie”, zamiast klikać „wypisz mnie”

Wnioski były oczywiste. Cały proces musiał zostać przebudowany tak, by stawiać na celne strzały, a nie na zasypywanie skrzynki wiadomościami. Wyciągnęliśmy to, co najlepsze z 33 testowanych narzędzi, odrzuciliśmy resztę i użyliśmy tej wiedzy, aby stworzyć coś zupełnie innego.

Agenci AI zastępują tradycyjne narzędzia i specjalistów

Zamiast tworzyć kolejne skomplikowane oprogramowanie, zbudowaliśmy Sera jako zespół wyspecjalizowanych agentów AI, którzy wykonują tę pracę za Ciebie. Tradycyjne narzędzia wymagają obsługi. Kupujesz program i musisz:

  • zaangażować swojego najlepszego pracownika, by bez przerwy pilnował wysyłek, filtrów i raportów, albo

  • zatrudnić specjalistę, który całe dnie spędzi na zmianie ustawień, czytaniu blogów o dostarczalności i szukaniu powodów, dla których maile znów nie dochodzą.

W efekcie płacisz za drogie narzędzie, płacisz specjaliście za obsługę, a i tak Twoje maile blokują filtry antyspamowe. Koszty rosną, efekty spadają.

Sera nie daje Ci skomplikowanego panelu sterowania z instrukcją „radź sobie sam”. Daje Ci zgrany, wirtualny zespół AI, który doskonale wie, jak skutecznie docierać do skrzynek odbiorców w dzisiejszych realiach.

Nasi agenci uczyli się od najlepszych ekspertów sprzedaży na świecie. Pracując razem, potrafią już prześcignąć ludzi, którzy ich szkolili. Poznaj naszych sześciu agentów.

Agent ds. Budowania Baz (List Building Agent) – wyszukuje zweryfikowane firmy i osoby decyzyjne z bazy ponad 300 milionów przedsiębiorstw i miliarda profesjonalistów na całym świecie. Wszystko zgodnie z profilem Twojego idealnego klienta. Zamiast ogromnej i przypadkowej bazy dostajesz precyzyjną listę ludzi, z którymi naprawdę warto porozmawiać.

Narzędzie do Wzbogacania Danych (Enrichment Engine) – uzupełnia profil każdego kontaktu o dane rynkowe, technologie, z których korzystają, przychody i strukturę firmy. Dzięki temu od pierwszej wiadomości dysponujesz wiedzą, która pozwala na partnerską rozmowę.

Analityk Rynkowy (Research Analyst) – przeszukuje internet, LinkedIna i wiadomości prasowe, by znaleźć idealny powód i moment na kontakt. Rundy finansowania, rekrutacje, nowe produkty czy zmiany w zarządach firm – ten agent zamienia chaos informacyjny w konkretny punkt wyjścia do rozmowy „tu i teraz”.

Identyfikator Decydentów (Decisionmaker Identifier) – dba o to, by pisać bezpośrednio do osób, które mają budżet i realny wpływ na decyzje zakupowe. Zamiast wysyłać maile do całego działu, agent namierza właściwego lidera lub wewnętrznego ambasadora w firmie klienta.

Strażnik Dostarczalności (Deliverability Guard) – dba o reputację nowych domen, weryfikuje adresy e-mail i kontroluje tempo wysyłki, by utrzymać wskaźnik dostarczalności powyżej 93 procent. Wykrywa błędy prowadzące do spamu i koryguje wysyłkę, zanim filtry zdążą zareagować.

Pisarz Outboundu (Outreach Writer) tworzy spersonalizowane, naturalnie brzmiące maile w wielu językach. Nie korzysta z gotowych szablonów. Łączy wiedzę zebraną przez innych agentów i przekłada ją na krótkie, konkretne wiadomości pokazujące klientowi realną wartość.

< p > Co kluczowe, agenci ci zostali przeszkoleni w oparciu o strategie, które dały najlepsze efekty podczas naszych testów – bez szkodliwych nawyków masowej wysyłki.


Nie potrzebujesz eksperta od konfiguracji domen i filtrów antyspamowych. Agenci robią to automatycznie, oszczędzając Twój czas i pieniądze.

Jakość jako standard, nie opcja

Większość platform traktuje precyzyjny, oparty na solidnym researchu outbound jako opcję dla najbardziej zaawansowanych. W Sera to absolutna podstawa działania.

  • Liczba wysyłek jest celowo mniejsza

  • Dogłębny research to standard, nie dodatek

  • Sztuczna inteligencja służy eliminacji błędów, a nie generowaniu spamu

Każdy wysłany e-mail to świadoma decyzja biznesowa, a nie losowy strzał. Dzięki temu system uczy się współdziałać ze skrzynkami odbiorców, a nie z nimi walczyć. Twój profil wysyłkowy wygląda dla filtrów jak naturalna konwersacja dwojga ludzi, a nie jak rozkręcona maszyna do wysyłania spamu.

AI nie zabiło sprzedaży. Zrobiło to ludzkie lenistwo.

Czy sztuczna inteligencja zniszczyła sprzedaż?

Niezupełnie.

To my, ludzie, dostaliśmy do rąk potężną technologię i użyliśmy jej do niewłaściwych celów. Chcieliśmy, żeby pomagała nam krzyczeć głośniej, zamiast pomóc nam dobierać słowa i trafniej wybierać rozmówców. Skrzynki pocztowe się zamknęły, działy bezpieczeństwa zareagowały, a klienci przestali nas słuchać.

Najbliższe lata w sprzedaży outboundowej będą należeć do tych, którzy zrobią krok wstecz:

  • Mniej wysyłanych maili

  • Więcej rzetelnego researchu

  • Pełne poszanowanie dla filtrów i zasad bezpieczeństwa IT

  • Użycie AI w roli stratega i pomocnika, a nie automatu do spamu

Właśnie na to postawiliśmy, tworząc Sera. AI nie ma być głośną dmuchawą do liści, lecz precyzyjnym partnerem, który wie, kiedy zabrać głos, co powiedzieć i – co najważniejsze – kiedy lepiej milczeć.